Kudłate wsparcie w walce z zaburzeniami psychicznymi

Od trzech lat po moim mieszkaniu tupią sobie 4 łapki pełne nieskończonej miłości, to moja najlepsza przyjaciółka, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Na imię jej Pola i jest słodkim, małym, białym pieskiem.

Nie spodziewałam się, że do napisania tego postu zainspiruje mnie temat maturalnej rozprawki, ale tak się wydarzyło. Na rozszerzeniu z angielskiego musiałam pisać nt. tego czy firmy powinny wprowadzić możliwość pracy z pieskami – wymarzony temat! Pisanie o tym jaki wpływ mają na nas te zwierzaki było przyjemnością!

Psia motywatorka 

Pola była dla mnie ogromnym wsparciem w walce z anoreksją, doskonale wiedziałam, że muszę mieć siłę, żeby wyprowadzić ją na spacer, czy pobawić się. Jej energia nie raz mnie powalała, ale cieszyłam się, że jest obok mnie. Na początku jadłam tylko po to, żeby mieć siłę dla niej i to mi bardzo pomagało. Teraz robię to sama dla siebie.

Codziennie muszę też wstawać z łóżka, aby mojej psince dawać jedzenie (ma specjalną dietę z uwagi na problemy z żołądkiem). Czuję też codzienną motywację do chociaż piętnasto minutowych spacerów. A wychodzenie na świeże powietrze mnie uspokaja.

Słuchanie bez oceny

Nie będę ukrywać, że rozmawiam ze swoim psem. A ona naprawdę uważnie mnie wysłuchuje. Skupia się wtedy tylko na tym, co wychodzi z moich ust, chociaż zapewne nic nie rozumie, to czuję się jednak jakby wiedziała, że jest mi przykro czy jestem chora.

Gdy z moich oczu wypływają łzy od razu biegnie z drugiego końca pokoju, aby je wytrzeć i całym swoim ciałkiem mnie ogrzać i przytulić. 

Powrót do domu bardziej przyjemny

Za każdym razem gdy wracam do domu, wiem, że czeka na mnie ktoś, kto niesamowicie mnie kocha i przywita mnie tym swoim merdaniem ogonka. Czuję się dzięki temu ważna i kochana. Jestem dla niej całym światem, to niesamowite. Odmieniła moje życie o 180 stopni, przysięgam! 

Gdy miałam bardzo słabe dni i nie widziałam dobrego rozwiązania i zastanawiałam się nad zakończeniem swojego życia… Zastanawiałam się jak ktoś z mojej rodziny wytłumaczy Poli, że ja już do niej nie wrócę. To mnie powstrzymywało, zawsze.

Kocham tę psinkę z całego serca i nie wyobrażam sobie bez niej życia, ona dodaje mi siły i energii, a ja daję jej opiekę. Czuję się niesamowicie mocno kochana.

Gdybym tylko mogła to oprócz psychoterapii i np. leczenia farmakologicznego zalecałabym zajmowanie się zwierzętami, nie tylko pieskami. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s