Gdy twoi rodzice stają się dziećmi… Nastoletnim okiem o parentyfikacji.

Ukryte cierpienie

Bardzo uczynne dziecko, we wszystkim pomaga. Rozwiąże konflikty między swoimi rodzicami, wypełni im ważne dokumenty. Mama opowiada nastolatkowi o swoich problemach, on wysłuchuje i próbuje je rozwiązać, bo czuje, że musi – to jego matka. Tata robi to samo i czuje się dumny, że jego pociecha go wysłuchuje. 

Dziecko nie mówi ‘’nie’’, staje się opiekunem rodziny, rodzicem swoich rodziców. Samo czuje, że nie może na nich polegać, bo to ono musi pomagać. Poświęca dużo czasu na to, aby każdy w domu czuł się dobrze, nie zwracając uwagi na swoje potrzeby. Widząc łzy rodzica, pomimo swojej własnej bezradności robi co może. Samo ma trudności z poproszeniem o wsparcie kogokolwiek, przecież rodzice są dumni, że tak “doskonale” sobie radzi. A to wszystko jest ponad jego siły i pogłębia uczucie samotności i opuszczenia.

Za duża empatia i chęć pomocy każdemu są częstymi skutkami parentyfikacji

Wspieranie przyjaciół w kryzysach, bycie na każde skinienie palca. Trudno z tego zrezygnować, gdy z każdej strony odbieracie wiadomości, w których ktoś grozi sobie odebraniem życia. Kiedy znajoma wysyła Wam na snapchacie zdjęcie zakrwawionych dłoni, pisząc, że to chyba jej koniec. Czujecie potrzebę nagłej pomocy, jesteście w stanie szybko wsiąść w taksówkę i pojechać do niej.

Ale tak naprawdę jedyne, co możecie zrobić, to zadzwonić na numer ratunkowy, albo do jej rodziców. 

Angażowanie się w pomaganie jest super, tylko wtedy, gdy Wasze potrzeby są dla Was najważniejsze. Nie można stawiać siebie na drugim, trzecim miejscu. To prędzej, czy później wykończy.

Granice

Nastolatek może zacząć stawiać granice, ale czuje przy tym bardzo często ogromne poczucie winy, bo przez całe swoje życie odbierał od rodziców sygnały, że musi spełniać ich oczekiwania i dbać o ich komfort psychiczny. 

Natomiast zadbanie o siebie, swój czas, swoje zdrowie będzie wyzwalające. Być może dziecko zrobi wokół siebie ogrodzenie, przez które nie wpuści nikogo, z wyjątkiem, że będzie chciał kogoś tam zaprosić. 

Granice są potrzebne w życiu każdego. Brak asertywności jest trudny, niszczy pomimo zadowolenia otoczenia. 

Rodzicu, nie rób tego swojemu dziecku

Parentyfikacja wyrządza dziecku ogromną krzywdę, wiele zachowań w przyszłym, dorosłym życiu mogą być skutkiem tego procesu – chyba, że uda się zauważyć to w miarę wcześnie. Bardzo często jej konsekwencją są różne problemy psychiczne m. in. depresja, ale przede wszystkim wchodzenie w niezdrowe relacje. Wiem, że może robicie to nieświadomie, ale jeśli opis z góry opisał Wasze relacje – to proszę zastanówcie się, czy to na pewno Was nie dotyczy.

Uświadomienie sobie, że funkcjonuje w roli rodzica dla własnych rodziców jest trudnym i bolesnym procesem.  Warto podjąć ten wysiłek, aby uwolnić się z ogromnego ciężaru i rozpocząć własne życie, realizując swoje potrzeby.

Cześć,

To dziecko to ja i właśnie uczę się stawiania granic. Piszę ten post, bo chcę, żebyście wiedzieli, że nie jesteście samotni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s