Sytuacje kryzysowe – jak sobie z nimi radzić?

Każdego z nas w którymś momencie życia może spotkać sytuacja, która wywoła w naszym wewnętrznym świecie trzęsienie ziemi i spowoduje, że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo jak przed.
Mnie podczas tego roku spotkały dwie takie. Postanowiłam skupić się w tym poście tylko na jednej, ponieważ w drugiej są osoby trzecie i nie chciałabym w jakikolwiek sposób kogokolwiek obwiniać za swoje bardzo złe samopoczucie. 
Tydzień temu zmarła bardzo mi bliska osoba – moja babcia. Niesamowicie mocno ją kocham, zawsze będzie w moim sercu. Uśmiecham się za każdym razem, gdy wspominam mile spędzone z nią chwile. Byłam jedną z najważniejszych osób w jej życiu i ona również była dla mnie kimś wyjątkowym. Często mówiła, że kocha mnie „nad życie”. 
Kiedy lekarz powiedział, że mamy przygotować się na najgorsze, to właśnie był ten moment, kiedy przeżyłam wewnętrzne trzęsienie ziemi. Gdy tylko to usłyszałam zaczęłam płakać, od tego czasu nie mogłam zasnąć, w ogóle mało spałam i nie mogłam się na niczym skupić. Doszłam do wniosku, że mogę zrobić wtedy tylko jedną rzecz – być obok niej i towarzyszyć jej w umieraniu. Czułam ogromną bezradność i trudno było mi ją przyjąć. Przez moje ciało przechodziły przeróżne emocje, m. in. smutek i złość. 
Odwiedzałam babcię praktycznie codziennie, trzymałam ją za rękę i mówiłam jak bardzo mocno ją kocham. Dzień przed śmiercią pożegnałam się z nią, powiedziałam jej, że bardzo ją kocham i że choć będzie mi ciężko to pozwalam jej odejść. 
1 listopada 2019 roku babcia odeszła i mam wrażenie, jakby czekała na moje pożegnanie. 
Dalej jest mi trudno przyjmować bezradność, ale staram się to robić. Pozwalam sobie na bycie smutną i dbam o małą Angelikę wewnątrz mnie. Daję sobie miłość, jem rzeczy, na które mam ochotę, czytam książki i wychodzę na spacery z psem. Płaczę, bo mam do tego prawo. 
Czasami przychodzą do mnie myśli, które szepczą, żebym zrobiła sobie krzywdę. Walczę z nimi i nie daję im nad sobą zapanować. Nie zrobiłam sobie nic i mam nadzieję, że tak zostanie. To tak jakby przyszło do mnie moje małe, wewnętrzne, płaczące dziecko (pieszczotliwie nazywam je Angie), a ja zamiast przytulenia zaczęłabym je bić. Bez sensu, prawda? 

Co zrobić, gdy spotka Cię trudna sytuacja? 

  • Pozwól sobie na wszystkie emocje. Każda z nich jest adekwatna do sytuacji, którą przeżywasz. 
  • Zaakceptuj bezradność. Często nie mamy wpływu na to, co nas spotyka. 
  • Przytul się do kogoś. Pamiętaj, że zawsze możesz przytulić siebie – zrób to przede wszystkim. 
  • Poproś o spotkanie bliską osobę, która może Cię wesprzeć. 
  • Zajmij się rzeczami, które lubisz robić. 
  • Płacz, jeśli tego potrzebujesz. 
  • Możesz też (jeśli wyraża na to zgodę twój specjalista) napisać sms/email do psychoterapeuty. Albo spróbować umówić się na wcześniejszą wizytę. 
  • Zawsze możesz skorzystać z telefonów zaufania. 

Gdy twoja bliska osoba przeżywa kryzys… 

Jedyne i przy okazji najpiękniejsze co możesz zrobić to być obok. Przytul smutnego człowieczka i zrób mu herbatkę. Wysłuchaj tego, co ma do powiedzenia. 
Możesz pomóc mu znaleźć profesjonalną pomoc – umówić się na wizytę do specjalisty, zaproponować któryś z telefonów zaufania. 
Jeśli osoba przeżywająca kryzys zagraża swojemu życiu lub zdrowiu to możesz, a nawet musisz zadzwonić na 112 w celu ratowania życia. 
Pamiętaj, że i ty musisz zadbać przede wszystkim o siebie. Jeśli przerasta Cię kryzys przyjaciela to masz prawo odmówić spotkania. 

Mnie bardzo pomaga czyjaś obecność i możliwość wygadania się. 
Najbardziej uwielbiam kogoś wtedy przytulić. Czuję się wtedy ważna i bezpieczna. 

~Angelika Friedrich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s